Źródło: Aktualności

Serwis internetowy Nowej Lewicy.

Zamiast oklasków, godne wynagrodzenie! Wspieramy protest pielęgniarek i położnych  
dzisiaj o 12:42

Zamiast oklasków, godne wynagrodzenie! Wspieramy protest pielęgniarek i położnych 

pielegniarkiipolozne150621a

Jan Szopiński podczas manifestacji powiedział: 

Jestem pracownikiem ochrony zdrowia, wiem co oznacza oddanie wszystkich tych, którzy tworzą dobrą jakość w szpitalu. Jestem z tymi, którzy żądają godnej pracy, godnej płacy i poszanowania! Chcę, aby rządzący zobaczyli jak trudna jest dzisiaj praca w polskich szpitalach. Dość pracy ponad ludzkie siły – tak dzisiaj mówią wszyscy w Sejmie, za wyjątkiem posłów z PiS. Dzisiaj na Komisji Zdrowia stosunkiem 44:42 przegłosowano to o czym mówicie, czyli załącznik z lepszą płacą dla Was. Ten dokument przegłosowały kluby Lewicy, KO, PSL oraz Polski 2050. Nie było wśród nich posłów PiS.


Czarzasty o zapowiedzi powrotu Tuska: Doradzam robić, a nie mówić
ostatni piątek o 08:43

- Jeżeli ma wracać, to niech wraca. Same zapowiedzi nie wystarczą, kiedyś musi nastąpić fakt. Doradzam robić, a nie mówić – w ten sposób lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty skomentował zapowiedzi szefa Europejskiej Partii Ludowej, b. premiera Donalda Tuska o powrocie na polską scenę polityczną.

"Nie znam pana Donalda Tuska, nigdy w życiu z nim nie rozmawiałem. (…) Ja bym doradzał tylko jedną rzecz: żeby robić, a nie mówić" – powiedział Czarzasty w piątek w Polskim Radiu 24.

Przypomniał, że zapowiedź Tuska, że "powraca, jest chyba piąta, albo szósta". "Jeżeli ma wracać, to niech wraca" – podkreślił.

"Polska to trudny teren w tej chwili. Jeżeli przyjął formułę taką, że będzie tylko o tym mówił i wspominał, to też jakaś formuła. Tylko w polityce musi kiedyś nastąpić fakt. Jak się pięć razy coś zapowie, to albo się to zrobi w przeciągu trzech, czterech miesięcy i ludzie powiedzą, o to wiarygodna historia, albo ludzie zaczną na to patrzeć z wielkim dystansem" – ocenił Czarzasty.

Zapytany o możliwość startu Nowej Lewicy w jednym bloku wyborczym z pozostałymi partiami opozycyjnymi odpowiedział, że "podejmowanie decyzji, kto, z kim pójdzie w koalicji w wyborach za dwa lata, to (...) zbyt wczesna historia".

 


Drony z Turcji? A dlaczego nie z Bydgoszczy? Interpelacja posła Lewicy
ostatni piątek o 07:26

Co dalej z budową w Bydgoszczy dronów dla polskiej armii ? - pyta po informacji o zakupie przez MON tureckich dronów bydgoski poseł Lewicy Jan Szopiński. Interpelację w tej sprawie skierował do MON oraz właściciela WZL 2 w Bydgoszczy. 

Zdaniem posła to ważne i oczywiste, że polska armia musi dysponować nowoczesną bronią. - Z jednej strony to bardzo dobra wiadomość dla polskiej armii, która oczekiwała tego typu wyposażenia. Natomiast jest to nieco gorsza wiadomość dla przemysłu, który zajmuje się w Polsce kwestią dotyczącą budowy dronów, jako że oczekiwał on na pewnego typu dotacje i działania, które będą powodowały, że polski przemysł będzie beneficjentem działań Ministerstwa Obrony Narodowej w zakresie dronów – mówi poseł Szopiński.


Jolanta Brzeska uhonorowana godnością Honorowej Obywatelki Warszawy!
ostatni czwartek o 12:08

Udało się! Jednogłośną decyzją Rada m.st. Warszawy Jolanta Brzeska, wieloletnia działaczka lokatorska, została uhonorowana godnością Honorowej Obywatelki Warszawy!

1 marca, w 10. rocznicę zamordowania Jolanty Brzeskiej, jako szerokie środowisko lewicowe wystosowaliśmy apel do stołecznych Radnych o nadanie jej pośmiertnie honorowego obywatelstwa. Brzeska zasługiwała na upamiętnienie jak mało kto – za upór w walce o konstytucyjne prawo do mieszkania przypłaciła swoim życiem.

Warszawianki i Warszawiacy nie możemy zapomnieć o walce Jolanty Brzeskiej. Cieszę się, że została upamiętniona tak ważnym symbolem, jakim jest honorowe obywatelstwo. Nie zapominam jednak, że w sprawie jej morderstwa prokuratura do dziś nie znalazła winnych. Lokatorzy i Lewica niezmiennie domagają się powołania komisji śledczej, która wyjaśni okoliczności jej śmierci. Niech sprawiedliwości stanie się zadość!

Anna-Maria Żukowska, posłanka

 

 


Joe Biden w Europie. „6 lat rządów PiS spowodowały marginalizację naszego kraju na arenie międzynarodowej” 
ostatni czwartek o 12:01

Prezydent USA rozpoczął dziś swoją pierwszą zagraniczną podróż, Joe Biden weźmie udział m.in. w szczytach G7, NATO i UE-USA, a także spotka się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem. Brak jest oficjalnego spotkania z prezydentem RP Andrzejem Dudą. 

Od momentu zaprzysiężenia amerykański prezydent ignorował z polskiego prezydenta. W polityce zagranicznej bardzo mocno liczą się tego typu gesty, w tym wypadku jest to odpowiedź na brak gratulacji Andrzeja Dudy dla Joe Bidena z powodu zwycięstwa w ubieganiu się o najważniejszy urząd w Waszyngtonie. 

6 lat rządów PiS spowodowały marginalizację naszego kraju na arenie międzynarodowej. Brak jest silnego ośrodka, który prowadziłby politykę zagraniczną Polski. Profesjonalna dyplomacja składa się z ludzi, którzy pracują w niej od lat i kumulują doświadczenie oraz kontakty międzynarodowe, którzy realizują politykę zagraniczną opartą na pewnym konsensusie ponad politycznymi podziałami. W Polsce zaczyna brakować obu tych rzeczy. W dyplomacji autorstwa PiS liczy się legitymacja partyjna lub glejt od prezydenta Andrzeja Dudy. Kompetencje lub wieloletnie doświadczenie zeszło na dalszy plan.

Mamy tego efekty, które dziś widać gołym okiem. Polska najlepsze stosunki ma z Turcją oraz Węgrami. Polska dyplomacja na dziś nie potrafi trafnie odczytać kontekstu sytuacji międzynarodowej i co za tym idzie skutecznie realizować naszych interesów. Najlepiej pokazuje to konflikt na Ukrainie, gdzie nikt nie pyta się Warszawy o zdanie. Z drugiej strony mamy spór z Czechami o Turów, który jest swoistym pokazem niekompetencji polskich służb dyplomatycznych. 

Andrzej Rozenek podczas konferencji prasowej powiedział: 

Polityka zagraniczna powinna być wyrazem interesów państwa, jego społeczeństwa. W tej gorszej wersji, polityka zagraniczna jest wyrazem interesów jedynie partii rządzącej. Tego też u nas nie ma. My mamy trzecią wersję - najgorszą. Polityka zagraniczna prowadzona przez rząd PiS jest wyrazem wolty i niekompetencji kilku ośrodków, które tę politykę kształtują. Jakie to są ośrodki? Oczywiście takim ośrodkiem jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jednakże Minister Spraw Zagranicznych nie panuje nawet nad naszą dyplomacją. Przypomnę tutaj kwestię pana Papieża i jego obyczajów, jego zachowania w buddyjskiej świątyni. Drugim ośrodkiem, który kształtuje politykę zagraniczną, naturalnym ośrodkiem jest Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Premier chyba jako jedyny przedstawiciel tego rządu uznaje się za Europejczyka i prowadzi politykę proeuropejską często wbrew swojemu rządowi. Trzeci ośrodek, który konstytucyjnie opisany Prezydent Rzeczpospolitej, którego polityka zagraniczna jest bardzo prosta i skupiona na dwóch wektorach: pierwszy Budapeszt, a drugi to Budapeszt, nie ma trzeciego wektora. Było kiedyś hasło prowadzenia polityki w ramach Międzymorza, która skończyła się na niczym.  

Są jeszcze nieformalne ośrodki polityki zagranicznej, takie jak kiedyś pan marszałek Karczewski, który opowiadał, że Łukaszenka to ciepły człowiek i warto z nim zacieśniać stosunki. No i dzisiaj wicemarszałek Terlecki, który również realizuje politykę pisaną cyrylicą, czyli obraża opozycjonistów białoruskich, co cieszy się ogromnym wsparciem Kremla oraz mediów rosyjskich.  

Reasumując chaos i niekompetencja oraz brak służby dyplomatycznej. Przypomnę, że w zeszłym roku w kwietniu ten rząd wyrzucił z pracy czterystu najbardziej doświadczonych dyplomatów polskich w ten sposób daleko nie znajdziemy, Polska jest marginalizowane na świecie, rząd PiS od sześciu lat prowadzi politykę niekompetentną, niepoważną, wręcz operetkową. Do spotkania prezydent Andrzeja Dudy z Joe Bidenem w końcu dojść musi. Przez te sześć lat złych rządów Prawa i Sprawiedliwości przestaliśmy być partnerem dla kogokolwiek, za wyjątkiem pana Viktora Orbana. 

 


629 katechetów wychowawcami! Prawo do wolności sumienia i wyznania uczniów naruszone
ostatni czwartek o 07:44

Narasta problem katechetów, którzy coraz częściej stają się również wychowawcami klas. Zgodnie z rozporządzeniem z 1992 roku nauczyciele religii nie powinni przyjmować wychowawstwa, ten zakaz był do tej pory traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii. Ograniczane są prawa nie tylko uczniów, ale i rodziców. Katechetą może być również i ksiądz, który może wykorzystywać swoją funkcję wychowawcy do wpływu na wybór co do udziału w lekcjach religii. Marcin Kulasek wraz z grupą posłów złożył w tej sprawie interpelacje, w odpowiedzi Ministerstwo Edukacji i Nauki przyznało, iż 629 katechetów pełni również funkcję wychowawcy klasy.

Już dziś Lewica proponuje zamianę jednej lekcji religii na lekcję WF-u. Zamiast ideologicznej indoktrynacji w wykonaniu ministra Czarnka czy nauki religii, której miejsce jest np. w salach katechetycznych, szkoła powinna adresować kwestie i problemy kluczowe dla rozwoju młodych ludzi, takie jak zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Potrzebujemy takiej edukacji, która pozwoli młodym zmierzyć się wyzwaniami współczesności oraz przygotuje ich do życia w przyszłości, a nie koncentrować się tylko na przeszłości, i to w jedynej jej słusznej wersji, czyli pisowskiej.

Według danych OECD, co czwarty chłopiec i co trzecia dziewczynka w wieku 5-9 lat w Polsce ma nadwagę. Liczba ta sukcesywnie rośnie, a za główną przyczynę podaje się brak aktywności fizycznej.

Pandemia i związany z nią lockdown tylko wzmocniły ten negatywny trend. Zajęcia wf-u odbywały się zdalnie, a znaczna część młodych rzadziej wychodziła z domu.

Zgodnie z zaleceniami WHO właściwy poziom aktywności to 60 minut umiarkowanego wysiłku fizycznego każdego dnia. z danych organizacji wynika, że “tylko 15 proc. młodych Europejek jest aktywnych, a wśród chłopców - 25 proc.".


Prof. Liberadzki o "paszportach covidowych": Od początku tego chcieliśmy
ostatni czwartek o 07:39

Szczepionki to produkt w dużej mierze brytyjski, którym Wielka Brytania nie dzieliła się z nikim – a w UE dzielimy się szczepionkami wszyscy między sobą, solidarnie – uważa prof. Bogusław Liberadzki, eurodeputowany Lewicy.

W rozmowie z Zuzanną Dąbrowską eurodeputowany zaprezentował stan unijnych prac nad „paszportem covidowym”, czyli certyfikatem, który ma potwierdzać, że się zaszczepiliśmy lub przeszliśmy zakażenie wirusem, a w przyszłości ma nas uprawniać do przekraczania granic między państwami. Wyjaśnił także na jakiej zasadzie ma działać taki paszport.

- Od początku chcieliśmy by powstał taki certyfikat - jest swojego rodzaju paszportem lub przepustką do tego, aby można było swobodniej podróżować po terytorium UE. W dokumencie tym mamy wpisane imię i nazwisko, rodzaj szczepionki i kiedy była przyjęta. Pod uwagę wzięto też czy przechodziliśmy tę chorobę i czy tym samym mamy status ozdrowieńca lub informację kiedy ostatnio się testowaliśmy. Certyfikat covidowy powinien radykalnie podnieść poziom bezpieczeństwa nas wszystkich – ocenił eurodeputowany.


Czarzasty: Wniosek o odwołanie Terleckiego nie będzie głosowany
ostatni czwartek o 07:33

Jest pewność, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek nie podda pod głosowanie wniosku o odwołanie Ryszarda Terleckiego (PiS) z funkcji wicemarszałka - powiedział w środę lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Jego zdaniem stanie się tak dlatego, bo jest duża szansa, że Terlecki straciłby stanowisko. Posłowie KO, a także koło Polska 2050 i klub Lewicy domagają się odwołania Terleckiego z funkcji wicemarszałka Sejmu w związku z jego wpisem na temat liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej

O wniosek ws. odwołania Terleckiego pytany był w środę w radiu TOK FM wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Według niego marszałek Sejmu Elżbietą Witek "skorzysta ze swoich możliwości i uprawnień i nie podda tego pod głosowanie".


Rząd Morawieckiego ponosi pełną odpowiedzialność za złą sytuację w górnictwie oraz sektorze energetycznym
ostatnia środa o 13:47

Kilkutysięczna demonstracja pracowników sektora paliwowo-energetycznego przemaszerowała dziś ulicami Warszawy. Głównym powodem protestu jest całkowity brak dialogu ze strony rządowej oraz łamanie praw pracowniczych i związkowych, a także zagrożenie utraty miejsc pracy. 
 
Cała uwaga opinii publicznej zwrócona jest na polsko-czeski spór o kopalnię w Turowie, jednakże ten problem jest tylko soczewką kłopotów jakie ma branża górniczo-energetyczna w całej Polsce.

Jeszcze kilka lat temu politycy Prawa i Sprawiedliwości bardzo ochoczo jeździli do śląskich kopalni i mówili, że węgla starczy na 200 lat, a górnictwo będzie się rozwijało. Ślązaczki i Ślązacy zaufali PiS-owi, wybrali min. Mateusza Morawieckiego posłem, dzisiaj premier, kiedy przyjeżdża na Śląsk, robi wszystko, aby nie spotkać się z górnikami.

Dziś brak dobrego planu transformacji energetycznej Polski odbija się rządowi czkawką. Polki i Polacy potrzebują prądu i będą go potrzebować za 10-20 lat, ale wszyscy chcielibyśmy, aby ta energia była czysta i tania. Lewica mówi jasno - transformacja energetyczna, odejście od węgla i inwestycje w zieloną energię w obliczu katastrofy klimatycznej to nasza jedyna przyszłość. Zwłaszcza, że zielona transformacja jest jednym ze sztandarowych projektów Unii Europejskiej.

W tym procesie nie można pominąć pracowników górnictwa i energetyki, nadchodząca transformacja musi być nie tylko zielona, ale również i sprawiedliwa. To jest podstawowa odpowiedzialność rządu. A już teraz widać, że wstępne porozumienie pomija zupełnie pracowników administracji i w ogóle wszystkich pracowników powierzchni poza przeróbką. Restrukturyzacja branży górniczo-energetycznej nie może oznaczać po prostu wygaszania kolejnych kopalń i elektrowni węglowych, ale musi to być proces, który sięga daleko w przyszłość i ma na względzie to, co powstanie na miejsce zamykanych zakładów. Patrząc na dotychczasowe dokonania Prawa i Sprawiedliwości w zarządzaniu górnictwem, naprawdę ciężko być optymistą. 

Protestujący boją się o swoją przyszłość, o swoje miejsca pracy i żądają od rządu, aby przedstawił koncepcję restrukturyzacji górnictwa i energetyki. Popieramy postulaty manifestantów i mówimy jasno – to rząd ponosi pełną odpowiedzialność za sytuację w energetyce i górnictwie. Domagamy się od rządy uczciwego dialogu ze stroną społeczną, a także pokazaniem przez premiera Morawieckiego jasnego planu restrukturyzacji górnictwa oraz sektora energetycznego. 

Symbolem polityki PiS w obszarze górnictwa i energetyki jest Turów. PiS ignorował stronę czeską tak długo, aż Praga wystąpiła do TSUE. Dla rządzących ważniejsza od pracowników i mieszkańców regionu, była kwestia aborcji w czeskich klinikach. To porażka polskiej dyplomacji i polskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej. Dziś tysiące pracowników kopalni i pobliskiej elektrowni albo z dnia na dzień stracą pracę, albo Polska będzie każdego dnia płacić 5 mln euro kary. To 22 mln zł dziennie - tymi pieniędzmi równie dobrze moglibyśmy palić w elektrowni, żeby mieć prąd. Absurdalne marnotrawstwo, przy którym miliony utopione w wyborach kopertowych to drobne na waciki.

Dariusz Wieczorek podczas konferencji prasowej powiedział: 

Jesteśmy w miejscu, w którym dziś odbędzie się protest branży górniczo-energetycznej. Protest, który jest organizowany przez wszystkie centrale związkowe, świadczy to o tym, że nie ma dialogu społecznego, że strona społeczna jest niezadowolona z rozmów z rządem, brak jest koncepcji i perspektyw.  

Protestujący boją się o swoją przyszłość, o swoje miejsca pracy i żądają od rządu, aby przedstawił koncepcję restrukturyzacji górnictwa i energetyki. Dziś tych branż nie można dzielić, tej branży rząd musi również rozmawiać o sytuacji polskiej energetyki tak jak stara się rozmawiać o sytuacji polskiego górnictwa. Będziemy pilnowali tego, ażeby te rozmowy się toczyły, aby chronić miejsca pracy i to jest zadanie polskiej Lewicy. Zwracam się do protestujących: jesteśmy z Wami i będziemy pilnowali, ażeby miejsca pracy nie były niszczone przez brak działań czy jego złe działania. 

15 czerwca odbędzie się posiedzenie Sejmu, podczas którego będzie informacja pana premiera dotycząca sytuacji w kopalni w Turowie. To jest też element tego protestu, ale będziemy domagali się również, ażeby premier wskazał winnych zaistniałej sytuacji. To nie może być tak, że ktoś nie dopełnił obowiązków i osoby odpowiedzialne za tę skandaliczną sytuację muszą ponieść konsekwencje. 


Maile Dworczyka. „Składamy wniosek do NIK o kontrolę obiegu dokumentów elektronicznych w KPRM” 
ostatnia środa o 13:36

Posłowie Lewicy składają wniosek do NIK o kontrolę obiegu dokumentów elektronicznych w KPRM oraz we wszystkich resortach podległych premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Wniosek to efekt informacji o włamaniu na skrzynkę mailową szefa KPRM Michała Dworczyka.

Minister Dworczyk we wtorek w nocy oświadczył na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego oraz jego żony skrzynkę mailową, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe.

Rząd ewidentnie nie radzi sobie z cyberbezpieczeństwem, niedawno do opinii publicznej dotarła wiadomość o wycieku danych funkcjonariuszy mundurowych, teraz zhakowano maila wysokiego funkcjonariusza publicznego. 

NIK powinien odpowiedzieć na pytanie czy to jest ogólna praktyka, że zamiast służbowych i zabezpieczonych skrzynek mailowych, które ministrowie mają do dyspozycji, wysocy funkcjonariusze państwowi wykorzystują prywatne maile do celów służbowych? Wreszcie czy te prywatne maile zostały złożone i przekazane do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy służby specjalnych wiedzą, że członkowie rządu posługują się prywatnymi skrzynkami mailowymi? 

Tomasz Trela podczas konferencji powiedział: 

Nie ma żadnych wątpliwości, że słaby premier ma w swoim otoczeniu jeszcze słabszego szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Bo kto o zdrowych zmysłach mając dostęp do dnia szefa rządu, do strategii rządu posługuje się prywatną skrzynkę mailową? Dlatego my dzisiaj postanowiliśmy złożyć wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o szczegółową kontrolę obiegu dokumentów elektronicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz we wszystkich resortach podległych panu premierowi Morawieckiemu. Chcemy się dowiedzieć czy to jest taka praktyka, że konstytucyjni ministrowie wieczorową porą wysyłają sobie maile do innych urzędników, a może również do przedstawicieli instytucji międzynarodowych.  

Oczekujemy od pana ministra Dworczyka, że ujawni te maile. Chcemy wiedzieć co to były za informacje, może minister Dworczyk wysyłał maila do działaczy PiS-u na Dolny Śląsk z ofertami na jakieś wakaty w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa? Warto by było, żeby opinia publiczna zobaczyła jakie informacje przekazuje minister Dworczyk. Wreszcie oczekujemy jasnego stanowiska człowieka, który odpowiada w Polsce za bezpieczeństwo, czyli pana prezesa oraz premiera Jarosława Kaczyńskiego. Czy to jest ogólna praktyka, że zamiast służbowych i zabezpieczonych skrzynek mailowych, które ministrowie mają do dyspozycji, wysocy funkcjonariusze państwowi wykorzystują prywatne maile do celów służbowych. Wreszcie czy te prywatne maile zostały złożone i przekazane do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy służby specjalnych wiedzą, że członkowie rządu posługują się prywatnymi skrzynkami mailowymi.  

Nie może być tak w państwie polskim, że najwyższy jeden z najwyższych urzędników państwowych z prywatnego maila wysyła ważne informacje, nawet jeżeli te informacje nie są tajne. Przecież my możemy sobie wyobrazić, że minister Dworczyk ma plan i kalendarz działań premiera, nie na dzisiaj tylko na kilka kilkanaście albo kilkadziesiąt dni do przodu. Jeżeli taki kalendarz został wysłany i jeżeli taki plan spotkań wpadły w niepożądane ręce, to naprawdę z tego może być sytuacja bardzo niedobra dla Polek i dla Polaków.  

Jeżeli np. premier Morawiecki przesyła tą drogą informację do ministra Dworczyk w sprawie Turowa, to takie informacje wypłyną dzisiaj na światło dzienne Szczegóły negocjacji, czy będziemy płacić te kary, skąd będziemy brać pieniądze na te kary? To są sytuacje niedopuszczalne. Czy są jakieś standardy czy najważniejsze informacje, najważniejsze decyzje w naszym państwie są chronione tak jak powinny? 

 


Dość smrodu! Projekt ustawy odorowej 
ostatni wtorek o 12:16

Celem wydania ustawy o zmianie ustawy Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw jest określenie zasad postępowania w przypadku występowania uciążliwości zapachowej spowodowanej prowadzoną działalnością gospodarczą, w tym działalnością wytwórczą w rolnictwie w zakresie upraw rolnych, chowu lub hodowli zwierząt, ogrodnictwa, warzywnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego.

Projekt nowej regulacji w tej materii zakłada odstąpienie od rygorystycznych sposobów ograniczania uciążliwości zapachowej, a wprowadza przepisy mobilizujące podmioty prowadzące działalność gospodarczą związaną z uciążliwością zapachową do podejmowania działań zmierzających do jej ograniczenia bądź wyeliminowania.

Dlatego jeśli grupa mieszkańców danej gminy czuje smród, to nie powinna pisać apeli i protestować nieskutecznie, lecz powinna mieć ścieżkę najbardziej oczywistą. I wpływ na działanie lokalnego samorządu, który tą ustawą otrzymuje narzędzia interwencji, od podjęcia stosownej uchwały, przez sugerowanie przyjęcia dobrych praktyk przez przedsiębiorcę, nakazanie mu przyjęcia określonych rozwiązań ograniczających emisję odorów aż po zatrzymanie produkcji i emisji. 

Ta ustawa daje szereg instrumentów samorządom gminnym, a więc wójt i burmistrz będzie decydował co na jego terenie może powstać. To oni znają dokładnie zagęszczenia terenu, lokalizację budynków, drogi wyjazdowe i objazdowe ze swojej gminy. To oni zdecydują na początek w studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy, a później w miejscowych planach co na ich terenie może powstać i nikt nie będzie mógł tego podważyć, bo będzie to gwarantowała właśnie ta ustawa. Ale również ta ustawa wprowadza zmiany w prawie o zagospodarowaniu przestrzennym, dając te instrumenty samorządom. Wszyscy ci, którzy nie zastosują się do zaniechania prowadzenia uciążliwości zapachowych, będą proszeni o dobre praktyki. Następnie w ramach uprawnień, które daje ta ustawa, samorząd będzie mógł nałożyć obowiązek zaprzestania tej uciążliwości, a więc zaprzestania produkcji czy też chowu zwierząt. W tej ustawie przede wszystkim chodzi o to, żeby była współpraca na linii: mieszkaniec, samorząd i przedsiębiorca, rolnik lub hodowca. 

Oddajemy władzę w ręce samorządów. To władze lokalne będące najbliżej ludzi i ich problemów powinny decydować o ładzie panującym na ich terenie. Również w dziedzinie hodowli zwierzęcej. Chcemy, aby samorząd był gospodarzem na swoim terenie. 

Anita Kucharska-Dziecic podczas konferencji prasowej powiedziała: 

Nawet rzeczy trudne robi się szybko, dopiero niemożliwe wymagają trochę czasu. I taką niemożliwą sprawą jest zapewnienie ludziom w Polsce wolności od smrodu. Ustawa, którą składa Lewica, nazwana przez nas odorową, to ratunek dla tych wszystkich Polek i Polaków, którzy toczą nierówny i samotny bój o prawo do otworzenia okna, wyjścia na balkon czy taras, życia wolnego od much, karaluchów i szczurów.  

Żadne dobre praktyki czy rozporządzenia ministerialne nie pomogły ludziom, w kilkuset miejscach w Polsce, gdzie przegrywali lub rzadko wygrywali walkę o godne życie wolne od smrodu. Od 2007 r. mamy ciąg niemożności legislacyjnych, chcemy go wreszcie zakończyć i stanąć po stronie ludzi, wspierając ich w dążeniu do życia wolnym od smrodu. Nie mamy prostej unijnej ścieżki do skopiowana, ale mamy kilka sposobów wykorzystanych w Europie, by polepszyć komfort życia. Po pierwsze, wprowadzamy pojęcie uciążliwości zapachowej i opieramy się na subiektywnym odczuciu mieszkańców i ich prawie do komfortu bytowania. 

Nieważne, co śmierdzi, ważne, że śmierdzi i ludzie to czują. To, co ludzie czują jest ważne i nie można z nich kpić i odrzucać argumenty subiektywnego odczuwania odoru, bo jest katalog trucizn, których w powietrzu być nie może, a swojski smród jest ok. Nie jest ok.  

Dlatego jeśli grupa mieszkańców danej gminy czuje smród, to nie powinna pisać apeli i protestować nieskutecznie, lecz powinna mieć ścieżkę najbardziej oczywistą. I wpływ na działanie lokalnego samorządu, który tą ustawą otrzymuje narzędzia interwencji, od podjęcia stosownej uchwały, przez sugerowanie przyjęcia dobrych praktyk przez przedsiębiorcę, nakazanie mu przyjęcia określonych rozwiązań ograniczających emisję odorów aż po zatrzymanie produkcji i emisji.  

Arkadiusz Iwaniak podczas konferencji prasowej powiedział: 

Ustawa odorowa wprowadza definicję uciążliwości zapachowych, czegoś czego do tej pory nie udało się zrobić. Od półtorej roku w różnych miejscach w naszym w naszym kraju prowadziliśmy konsultacje w tej sprawie. Wprowadza ona również definicję zdrowia i dbałości o życie mieszkańców. W końcu samorządy będą mogły tak poprowadzić swoją procedurę, aby dostosować miejscowe prawo na poziomie planu zagospodarowania. Do tej pory wyglądało to w ten sposób, że samorząd na poziomie miejscowego planu pisał, że takie przedsiębiorstwo produkcyjne czy też hodowlane może powstać w danym miejscu gminy. Przedsiębiorca zaskarżył to do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, wygrywał i pomimo miejscowego planu taką uciążliwość związaną z produkcją wprowadzał na dany teren. Ta ustawa reguluje to w ten sposób, że będą o tym decydowali mieszkańcy. 50 osób będzie mogło spowodować podjęcie uchwały, która określi, że na danym terenie powstała uciążliwość zapachowa. Wójt wspólnie z instytucją Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego przeprowadzą wizję lokalną i będą mogli wprowadzić kilka obostrzeń.  

Po pierwsze, to są dobre praktyki, które już dzisiaj są znane. Wszystkie firmy powodujące uciążliwości zapachowe, będą mogły być zmuszone do zaprzestania produkcji. To nie jest tak, że my chcemy komuś utrudniać życie, utrudniać pracę przedsiębiorcom, ale okolicy kurników, zlewni, składowisk odpadów żyją po prostu ludzie, którzy mają problem z komfortem i jakością życia.  

Ta ustawa daje szereg instrumentów samorządom gminnym, a więc wójt i burmistrz będzie decydował co na jego terenie może powstać. To oni znają dokładnie zagęszczenia terenu, lokalizację budynków, drogi wyjazdowe i objazdowe ze swojej gminy. To oni zdecydują na początek w studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy, a później w miejscowych planach co na ich terenie może powstać i nikt nie będzie mógł tego podważyć, bo będzie to gwarantowała właśnie ta ustawa. Ale również ta ustawa wprowadza zmiany w prawie o zagospodarowaniu przestrzennym, dając te instrumenty samorządom. Wszyscy ci, którzy nie zastosują się do zaniechania prowadzenia uciążliwości zapachowych, będą proszeni o dobre praktyki. Następnie w ramach uprawnień, które daje ta ustawa, samorząd będzie mógł nałożyć obowiązek zaprzestania tej uciążliwości, a więc zaprzestania produkcji czy też chowu zwierząt. W tej ustawie przede wszystkim chodzi o to, żeby była współpraca na linii: mieszkaniec, samorząd i przedsiębiorca, rolnik lub hodowca.  

Przedsiębiorstwa takie jak Orlen, Anwil czy Lotos, które produkują również substancje trujące będą zmuszone do tego przez lokalne samorząd, żeby takiej produkcji zaniechać lub ją ograniczyć.  

Marcin Kulasek podczas konferencji prasowej powiedział: 

Uciążliwość zapachowa jest poważnym problemem, zarówno w skali lokalnej, jak i ogólnokrajowej, na co wskazuje odnotowywana w ostatnich latach tendencja wzrostowa liczby skarg i wniosków jej dotyczących.  

Zgodnie z przeprowadzonym w 2015 r. na zlecenie Ministerstwa Środowiska badaniem pt. „Badanie świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski” w zakresie uciążliwości zapachowej połowa Polaków postrzegała tzw. odór jako poważny problem w naszym kraju.  

Najbardziej istotne wydają się zagadnienia uciążliwości zapachowej związane z dużymi obiektami produkcji zwierzęcej (są to przemysłowe fermy chowu trzody chlewnej, drobiu lub zwierząt futerkowych).  

W ostatnich tygodniach w związku z epidemią ptasiej grypy problem wybrzmiał w sposób szczególny w powiatach woj. mazowieckiego: mławskim i żuromińskim - w polskim zagłębiu drobiarskim, gdzie państwo nie było w stanie poradzić sobie z utylizacją padłych ptaków. Ludzie przez tygodnie przeżywali tam gehennę dusząc się niemożliwym do wytrzymania zapachem padłego ptactwa. Tak dalej być nie może! Taka sytuacja nie może się powtórzyć.  

Proponowane przez nas rozwiązania nie doprowadzą do zakazu realizacji przedsięwzięć sektora rolniczego, a jedynie ograniczy możliwość realizacji tych przedsięwzięć do sytuowania ich w minimalnej odległości, w sposób zapewniający wysoki poziom ochrony zdrowia i życia ludzi oraz środowiska, ze względu na ryzyko powstawania uciążliwości zapachowej.  

Oddajemy władzę w ręce samorządów. To władze lokalne będące najbliżej ludzi i ich problemów powinny decydować o ładzie panującym na ich terenie. Również w dziedzinie hodowli zwierzęcej. Chcemy, aby samorząd był gospodarzem na swoim terenie.  

Celem naszej ustawy jest pogodzenie interesów hodowców oraz pozostałych mieszkańców obszarów wiejskich. Jedni chcą zarabiać pieniądze prowadząc swoje gospodarstwa. Drudzy chcą korzystać ze zdrowego wiejskiego powietrza. Tutaj potrzebny jest mądry kompromis. Jestem przekonany, że ta ustawa taki kompromis stanowi. 

 


5 mln euro kary za każdy dzień działania kopalni. „Żądamy informacji premiera ws. sytuacji w Turowie”
ostatni wtorek o 10:42

Kopalnia w Turowie o co chodzi?

Strona Czeska od lat zgłaszała problem negatywnych skutków wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie. Zdaniem Pragi podczas wydobycia odsysana jest woda po ich stronie granicy, co przekłada się na obniżenie lub brak wody w studniach. Dodatkowo Czesi uskarżają się na hałas oraz zanieczyszczenie powietrza. 

Polski rząd od lat zbywał ten problem, Czesi posunięci do ostateczności sięgnęli więc po pozew do TSUE. 21 maja Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku rządu w Pradze i nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia. Warszawa odmówiła zastosowania się do tej decyzji, stwierdzając, iż kopalnia i zależna od niej elektrownia Turów są ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego kraju. 

5 mln euro kary za każdy dzień działania kopalni w Turowie

25 maja premier Mateusz Morawiecki ogłosił sukces w negocjacjach z Czechami w sprawie Turowa. Zamiast sukcesu okazało się, że jest blamaż, ponieważ premier Czech oświadczył, iż dopóki Polska nie spełni żądań jego kraju, to Praga nie wycofa pozwu z TSUE.

Obecnie rząd Czech domaga się 5 mln euro rekompensaty za każdy dzień wydobycia węgla w kopalni w Turowie i niewykonanie decyzji TSUE. 5 mln euro to 22 mln złotych. 6 dni kar to tyle, ile kosztowały wybory kopertowe. Całość żądań Czechów to 9 dni tych kar. 

Rząd odmawia pielęgniarkom i położnym podwyżek tłumacząc się, iż budżet nie jest z gumy, ale sytuacja w Turowie pokazuje, że rząd ma środki, ale na milionowe kary za nieudolną dyplomację i brak wyobraźni obozu władzy. 

Nie wyobrażamy sobie, żeby Polska nie zastosowała się do decyzji TSUE. To jest kwestia nie tylko gigantycznych kar finansowych, ale również uznawania przez nasz kraj europejskiego porządku prawnego.

Za błędy rządu Morawieckiego zapłaci całe społeczeństwo, które poniesie koszty kar, ale i zakupu energii, którą trzeba być może będzie pozyskać za granicą. Główne koszty poniosą przede wszystkim pracownicy kopalni oraz elektrowni i ich rodziny, którzy dziś nie są pewni swojej przyszłości. 

Posłowie Lewicy domagają się, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu Prezes Rady Ministrów złożył oficjalną informację na temat sytuacji wokół kopalni w Turowie.

Tomasz Trela podczas konferencji prasowej powiedział: 

Wczoraj wieczorem dotarła do nas informacja, że Polska ma płacić 5 mln euro - 22 mln złotych dziennie kary za niedbalstwo premiera Mateusza Morawieckiego. Od kilku miesięcy toczy się dyskusja na temat rozwiązania problemu Turowa. Na komisjach w parlamencie wielokrotnie byliśmy zapewniani, że wszystko jest pod kontrolą i proszono nas, żeby nie jątrzyć sprawy. Aż tu bach, rząd Republiki Czeskiej składa wniosek do TSUE. Niedawno zapadło orzeczenie w tej sprawie niekorzystne dla Polski. 

22 mln złotych to połowa niemałego majątku Mateusza Morawieckiego, a który szacowany jest na 40 mln złotych. Za 22 mln złotych można wybudować 3 nowe żłobki lub kompleksowo wyremontować 7 przedszkoli, a premier Morawiecki mówi, że nic się nie stało, że on cały czas negocjuje. Ten sam Mateusz Morawiecki 25 maja 2021 r. wyszedł i powiedział do rodaków: „załatwiłem sprawę z premierem Czech, wszystko jest pod kontrolą, wniosek z TSUE zostanie wycofany”. My dzisiaj pytamy: Panie premierze, czy to jest dzisiaj kolejne Pana oszustwo? Czy tak samo jak wyrzucił Pan 133 mln złotych, które wyrzucił Pan w błoto na nieodbyte wybory kopertowe? Czy tak powinien wyglądać premier RP, że jedno mówi, a co innego jest w rzeczywistości, że do opinii publicznej docierają informacje, które nie mają potwierdzenia w faktach?  

Żądamy, aby 15 czerwca na najbliższym posiedzeniu Sejmu w ramach informacji Prezesa Rady Ministrów wyszedł premier Mateusz Morawiecki i powiedział Polkom i Polakom prawdę na temat sytuacji w Turowie. Czy rzeczywiście jest nas stać płacić te kary? Jakie zaniedbania zostały poczynione? Jakie działania są realizowane teraz? Nas te mgliste zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą w ogóle nas nie interesują.  

Za błędy Morawieckiego każda obywatelka i każdy obywatel będzie płacił 22 mln złotych każdego dnia.