Źródło: Aktualności

Serwis internetowy Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Szejna: Wydarzenia w upartyjnionym KRS kompromitują całą reformę sprawiedliwości przygotowaną przez PiS
wczoraj o 14:47

W KRS doszło do kłótni pomiędzy zamachowcami. Jedni nielegalnie wybrani nominaci PiS-u, przerazili się tym, co chce wyczyniać druga grupa. Obecny skład Krajowej Rady Sądownictwa został wybrany poprzez niezgodne z prawem i Konstytucją skrócenie kadencji poprzedniego jej składu. Czego się dowiedzieliśmy z doniesień? PiS-owscy nominacji jak np. pan poseł Mularczyk postanowili sobie dorobić – nawet kilkanaście tysięcy złotych – łamiąc prawo. W jaki sposób? Zwołując posiedzenia jakiś nowych komisji, które spotykały się zdalnie, a wynagrodzenie za ich udział wynosiło 1000 – 1500 złotych. Nie ważne było, ile one trwały, 5, 10 czy też 3 minuty. To jest skandal.  

Od samego początku uważaliśmy, iż neo-KRS to organ nielegalny i powołany do celów politycznych przez PiS i nigdy nie powinna pracować w tym składzie.  
 
Co proponuje Lewica? Senacka większość przygotowała projekt ustawy, którzy przewiduje wyczyszczenie tej stajni Augiasza, tam nie ma co zmieniać, tylko zakończyć kadencję obecnej Rady i powołać nową, do której trafią nominaci ze względu na swoje kwalifikacje oraz rekomendacje środowiska sędziowskiego wszystkich szczebli. Wspomniany projekt przewiduje również likwidację Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej, których istnienie TSUE uznał za niezgodny z prawem.  

Wspomniane wydarzenia kompromitują całą reformę sprawiedliwości przygotowaną przez PiS. Poseł Arkadiusz Mularczyk kandyduje na funkcję wiceprzewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, ale człowiek, który w ten sposób chce zarabiać pieniądze, nie może reprezentować Polski w tym zgromadzeniu. 

 Andrzej Szejna, poseł

 


Koperski: Rząd robi sobie z nas jaja i chce wykończyć gospodarkę
wczoraj o 10:13

- Mamy w Polsce anarchię, w której polski rząd działa przeciwko własnemu krajowi i własnym obywatelom. Jeśli rząd chce wprowadzać i przedłużać lockdown, niech wprowadzi stan klęski żywiołowej i zagwarantuje odszkodowania przedsiębiorcom, którzy ponieśli straty. Dziś wygląda to tak, jakby ktoś chciał wykończyć polską gospodarkę, by upadające biznesy ktoś inny mógł przejąć za psie pieniądze - mówi Przemysław Koperski, poseł Lewicy, dzisiejszy Gość DZ i Radia Piekary.


"Element konfliktu Zbigniew Ziobro-PiS". Poseł Lewicy o odwołaniu przewodniczącego KRS
wczoraj o 09:34

Wniosek o odwołanie ze stanowisk Leszka Mazura i Macieja Mitery w związku z "utratą zaufania" złożył podczas niejawnej części posiedzenia KRS sędzia Marek Jaskulski. Za odwołaniem Mazura głosowało 13 członków Rady, dwóch było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. W kolejnych głosowaniach KRS zdecydowała o odwołaniu Macieja Mitery ze stanowisk: członka prezydium i rzecznika prasowego.

Zdaniem gościa Polskiego Radia 24 sprawa jest elementem konfliktu na linii minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i PiS. - Chodzi o budowanie własnej pozycji, poziomowanie siebie w wewnętrznym układzie. Merytoryczne względy raczej nie były brane pod uwagę, chodzi o strefy wpływów – powiedział Bogusław Wontor. Jego zdaniem świadczy też o tym fakt, że "prominentni" działacze PiS, w tym przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Marek Ast, przyznali, że są zaskoczeni sytuacją.


Czarzasty o kłamstwie Jadwigi Emilewicz: To jest rżnięcie głupa z narodu
wczoraj o 09:49

To jest rżnięcie głupa z narodu. Jak cmentarze są zamknięte, to wtedy pan Kaczyński je odwiedza, nikt nie może, on może. Jak stoki są zamknięte, co rząd wprowadza, nikt nie może korzystać, a dzieci włodarzy partyjnych bądź ministerialnych mogą

W końcu zamykamy te branże albo w ogóle ich nie zamykamy, w których mamy w nich swój mały prywatny finansowy geszefcik.

Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu
TVN 24


Liberadzki: Korygujmy plany ws. budowy CPK
ostatni czwartek o 15:23

Nie trzeba być znawcą problemów transportu lotniczego, żeby zdać sobie sprawę, że branża lotnicza przeżywa fatalny okres. PLL LOT planowały przewieźć w 2020 r. 12 mln pasażerów. Na skutek pandemii COVID-19 rok 2020 zamknie się zapewne liczbą 2 mln. Rok wcześniej było ponad 10 mln pasażerów i 91,9 mln zł zysku operacyjnego. Gdyby nasz największy przewoźnik nie dostał wsparcia od Komisji Europejskiej, pewnie musiałby już upaść. Na szczęście KE zatwierdziła pakiet pomocowy dla LOT, dzięki czemu trzymiliardowa kroplówka (równowartość 650 milionów euro) podtrzymała firmę.

Dramatyczne chwile przeżywają też lotniska regionalne.

Pod koniec listopada ub.r. lotniska w Łodzi i Bydgoszczy w ogóle nie obsługiwały samolotów rejsowych. W innych portach były to 2-3 połączenia w tygodniu. W Poznaniu nie obyło się bez zwolnień. Jak źle pójdzie (na co się zanosi) pracę stracić może nawet 40 proc. personelu. Tymczasem lockdown w całej Europie się przedłuża, mówi się, że może potrwać nawet do jesieni, a kto wie, czy nie dłużej.

Przed drugą falą koronawirusa specjaliści branży lotniczej przewidywali, że ruch pasażerski wróci do normy za mniej więcej 5 lat. Oznaczałoby to, że prawie 40-milionowe przewozy zanotowane przez wszystkie polskie lotniska powtórzyłyby się ok. roku 2024-2025. Jednak w tej chwili Europa broni się przed trzecią już falą pandemii, a więc granica spodziewanej poprawy dla branży lotniczej na pewno przesunie się w czasie.

Dlatego moim zdaniem trzeba w tej sytuacji zawiesić plany budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Pandemia wysadziła w powietrze wszystkie rządowe wyliczenia, którymi tłumaczono rentowność i niezbędność tej inwestycji. Według nich CPK ma kosztować ok. 37 mld. złotych i być oddany za 6 lat. Zakłada się, że nowe superlotnisko uzyska rentowność, gdy obsłuży ok 50 mln. pasażerów rocznie, czyli więcej niż wszystkie nasze porty lotnicze w najlepszym 2019 roku. To jest nierealne! Nie tylko zresztą z powodu spustoszenia rynku przez koronawirusa. Także dlatego, że działa już długo budowane, ale wreszcie skończone ogromne lotnisko Berlin – Brandenburg, obliczone na 40 mln. pasażerów rocznie. W tych okolicznościach i w tych warunkach nie ma możliwości, żeby CPK był inwestycją, która w ogóle ma szanse osiągnąć papierowe założenia.

Tymczasem, choć go jeszcze nie ma, ono już nas kosztuje! Działa przecież rządowa spółka, która ma budować Centralny Port Komunikacyjny. Zatrudnia coraz więcej pracowników i kolejne piętra w warszawskim, nietanim biurowcu.

W 2019 r. było tu 99 etatów, w połowie 2020 r. już 176, w chwilę potem 194. Członkowie zarządu zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy na rękę, pracownicy po kilkanaście, są premie, wynagrodzenia dla doradców, ekspertów, wydatki na cele reprezentacyjne i marketingowe. A przecież ani jedna łopata nie została jeszcze wbita w ziemię!

Naszym wątpliwościom towarzyszy przykre dla podatników doświadczenie z innym „sztandarowym” projektem – budową przekopu Mierzei Wiślanej. Obiecywano, że będzie to kosztować 800 mln. zł. Tymczasem już wiadomo, że ten budowany „pod sznurek” kanał, od kołka do kołka, ma kosztować 2 mld. zł. i to na pewno nie jest ostatnie słowo. W tej chwili nie stać nas po prostu na taką gigantomanię. Odłożenie pomysłu CPK do lamusa i zlikwidowanie powołanych przy okazji spółek da spore oszczędności i „od ręki” uwolni plany ekonomiczne od gigantycznych wydatków z góry skazanych na ekonomiczną porażkę. Chociaż tyle skorzystajmy na tej pandemii, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczmy na dalsze wspieranie LOT-u oraz portów lotniczych.

Prof. Bogusław Liberadzki, eurodeputowany 


Żądamy natychmiastowej ratyfikacji Funduszu Odbudowy oraz występujemy z wnioskiem o informację Prezesa Rady Ministrów ws. wykorzystania środków unijnych
ostatni czwartek o 15:19

Pieniądze z budżetu UE na lata 2021-2027 oraz z Funduszu Odbudowy to ogromna szansa dla polskiej gospodarki, która zmaga się z kryzysem wywołanym pandemią COVID-19.Polska czeka na te kilkadziesiąt miliardów euo! Każdy tydzień zwłoki oznacza, że wiele firm traci swoją finansową płynność, podobnie jak system ochrony zdrowiaoraz samorządy.

Lewica w tej sprawie jest konsekwentna, nie pozwolimy rządowi Zjednoczonej Prawicy zmarnować ani jednego euro! Jeżeli przygotujemy odpowiednie wnioski: 19 mld euro bezpośrednich dotacji wypłacane przez najbliższe 2 lata oraz dodatkowe 4 mld w 2023 r., a także 35 mld euro pożyczek, wesprze naszą gospodarkę.

Inne kraje UE mają już gotowe projekty i dyskutują z przedsiębiorcami, zachęcają do udziału rolników, a przede wszystkim szykują się na zieloną transformację energetyczną oraz transformację cyfrową. Próżno szukać na stronach rządu informacji jak zamierza te środki wykorzystać, oznacza to, że nasz rząd zaspał i nie szykuje odpowiednich projektów. 

Funduszu Odbudowy ruszy, jeżeli parlamenty narodowe 27 państw członkowskich UE ratyfikują decyzję o nowych zasobach własnych. Przypominamy, że szalony Zbigniew Ziobro dalej chce wetować budżet unijny i wysyła treść rozporządzenia o mechanizmie praworządności do Trybunału Konstytucyjnego.

W związku zaistniałą sytuacją żądamy natychmiastowej ratyfikacji Funduszu Odbudowy UE oraz występujemy z wnioskiem o informację Prezesa Rady Ministrów, na podstawie artykułu 173 ust. 3, regulaminu Sejmu, dotyczącej planu wykorzystania środków unijnych na lata 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy.

Lewica zagłosuje za ratyfikacją Funduszu Odbudowy i oczekuje od premiera jasnych deklaracji co do planów rządu oraz koalicji rządowej w sprawie przyszłości środków unijnych dla Polski.

Karolina Pawliczak podczas konferencji prasowej powiedziała: 

W obecnej trudnej sytuacji związanej z pandemią unijny Fundusz Odbudowy jest niezwykle ważny, ale jeszcze ważniejsza jest solidarność i współdziałanie wszystkich krajów UE, aby zwalczyć skutki kryzysu. Osiągnięcie porozumienia w kwestii unijnego budżetu, a przede wszystkim Funduszu Odbudowy to ogromna szansa dla naszego kraju i naszej gospodarki. W celu uruchomienia funduszy potrzebna jest decyzja poszczególnych krajów, w tym i Polski, w postaci ratyfikacji Funduszu Odbudowy.  

Lewica w tej sprawie jest konsekwentna, popieraliśmy i popieramy ten instrument finansowy, który będzie miał ogromny wpływ na poszczególne dziedziny naszego życia, mowa tu min. o transformacji energetycznej i polityce klimatycznej, o wsparciu służby zdrowia, a środki na te cele są nam po prostu niezbędne. Nie wyobrażamy sobie jakichkolwiek działań, które miałby zmierzać w kierunku wstrzymania ratyfikacji Funduszu Odbudowy. Wzywamy rządzących do jak najszybszej, nawet na najbliższym posiedzeniu Sejmu, ratyfikacji tego funduszu. Polska gospodarka czeka na te kilkadziesiąt miliardów euo! Każdy tydzień zwłoki oznacza, że wiele firm traci swoją finansową płynność, polska ochrona zdrowia czeka na dodatkowe środki, samorządy również.  

Andrzej Szejna podczas konferencji prasowej powiedziała: 

Krajowy Plan Odbudowy powinien nie schodzić z ust premiera Mateusza Morawieckiego oraz członków jego rządu. Do Polski napłyną ogromne pieniądze, jeżeli przygotujemy odpowiednie wnioski: 19 mld euro bezpośrednich dotacji wypłacane przez najbliższe 2 lata oraz dodatkowe 4 mld w 2023 r., a obok tego jest 35 mld euro pożyczek. Fundusz Odbudowy to są pieniądze, które mamy wykorzystać w przeciągu najbliższych 3 lat, ale czy rząd Mateusza Morawieckiego wykonał choć jeden projekt lub akcję informacyjną, aby zachęcić przedsiębiorców, rolników, czy też uczelnie, aby szykowały się do wykorzystania tych ogromnych pieniędzy, które mogłyby posłużyć walce z upokorzeniem, którzy czują upadający przedsiębiorcy, czy też zwalniani pracownicy? Nic! Na stronie rządu, pod hasłem Krajowy Plan Odbudowy w powiązaniu z Funduszem Odbudowy nie znajdziecie nic.  

Zapowiadaliśmy, że będziemy pilnować każdego euro, które napłynie do Polski, żeby nie zostało zmarnowane lub poszło do pana Ziobro i jego kolegów oraz akolitów. Pieniądze unijne nie mogą czekać, jak szczepionki w zamrażarce przez nieudolność rządu PIS! Żądamy natychmiastowej ratyfikacji Funduszu Odbudowy UE oraz występujemy z wnioskiem o informację Prezesa Rady Ministrów, na podstawie artykułu 173 ust. 3, regulaminu Sejmu, dotyczącej planu wykorzystania środków unijnych na lata 2021-2027 oraz Krajowego Planu Odbudowy. Żądamy od premiera, aby przedstawił nam efekty swojej pracy, inne kraje UE mają już gotowe projekty i dyskutują z przedsiębiorcami, zachęcają do udziału rolników, a przede wszystkim szykują się na zieloną transformację energetyczną oraz transformację cyfrową. Skoro na rządowych serwisach internetowych Krajowy Plan Odbudowy to jest pusta strona, oznacza to, że równie pusto jest w głowach panów Kaczyńskiego, Morawieckiego i innych ministrów, którzy nie zrobili nic, aby te pieniądze w UE wykorzystać. Jak oni chcą wykorzystać w 2 lata środki, do wydania, których jeszcze się nie zabrali  

Przypominam, że szalony Zbigniew Ziobro dalej chce wetować budżet unijny i wysyła treść rozporządzenia o mechanizmie praworządności do Trybunału Konstytucyjnego oraz zapowiada głosowanie przeciwko Polkom i Polakom, którym zabrać chce pieniądze. W tych sprawach rząd Morawieckiego będzie miał wsparcie Lewicy, odeprzemy atak szaleńca. 

 


Trela: Składamy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku z uniemożliwieniem kontroli poselskiej w Ministerstwie Zdrowia 
ostatni czwartek o 11:34

Klika dni temu portal Politico poinformował opinię publiczną, że polski rząd zamówił zaledwie 6,6 mln dawek szczepionki firmy Moderna, pomimo tego, że zgodnie z mechanizmem Unii Europejskiej naszemu krajowi przysługiwało ich ponad 13 mln. W związku z tymi informacjami Klub Lewicy postanowił przeprowadzić kontrolę poselską w Ministerstwie Zdrowia i sprawdzić, dlaczego w czasie, kiedy minister Dworczyk ogłasza, że Polsce brakuje szczepionek, nasz kraj nie wykorzystuje pełnej puli dla nas dostępnej. 

Chcieliśmy poznać dokumenty, dowiedzieć się kto personalnie podjął decyzję, aby nie zamawiać pełnej puli oraz poznać uzasadnienie i powody takiej decyzji. Z doświadczeń ostatnich 12 miesięcy wynika, że wszystko jest pisane na kolenie oraz na chybcika i najprawdopodobniej zakup szczepionek dla naszych obywateli również został przewalony.

Odmowa wpuszczenia kontroli poselskiej pokazuje, iż Ministerstwo Zdrowia oraz cały rząd próbuje coś ukryć. Jeżeli ma się czyste intencje, to po zapowiedzi kontroli, o wyznaczonej godzinie siada się i pokazuje wszelkie możliwe dokumenty, aby pokazać czarno na białym, ile mamy zamówionych szczepionek i kiedy one do nas dotrą. Obecna sytuacja budzi bardzo wiele podejrzeń i wątpliwości, dlatego też żądamy dokumentów na stół!

Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora daje nam jako parlamentarzystom prawo do wejścia do budynków i pomieszczeń, w których znajdują się dokumenty i informację konieczne, aby powziąć wiedzę o stanie zarządzania państwem. Konstytucja daje Sejmowi funkcję kontrolną wobec władzy wykonawczej, Ministerstwo Zdrowia odmawiając parlamentarzystom możliwość przeprowadzenia kontroli poselsko-senatorskiej łamie prawo i utrudnia wykonywania mandatu parlamentarzysty oraz łamie konstytucyjną funkcję kontrolną Sejmu wobec władzy wykonawczej.  

Działanie Ministerstwa Zdrowia jest w naszej ocenie niedopełnieniem obowiązków, naruszeniem prawa i przestępstwem działania na szkodę interesu publicznego. W związku z czym podejmujemy kroki prawne i zgłaszamy sprawę na policję, ponieważ nie może być tak, że nasze konstytucyjne uprawnienia są po prostu ignorowane przez władzę wykonawczą.Składamy więc zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, które polega na przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, którzy zamknęli przed parlamentarzystami drzwi resortu zdrowia. Oczekujemy, że policja rozpocznie właściwą procedurę.

Sprawne przeprowadzenie szczepień to jest polska racja stanu! Nasza kontrola w Ministerstwie Zdrowia to nie jest złośliwość względem ministra Adama Niedzielskiego, ale działanie na rzecz Polek i Polaków, którzy wyczekują na swój termin szczepienia.

Tomasz Trela podczas konferencji prasowej powiedział: 

Nie ma w tej chwili nic ważniejszego od szczepień. W Polskich domach, w szpitalach, w Domach Opieki Społecznej – wszyscy zastanawiają się, kiedy ta szczepionka trafi do nich. Dzisiaj tempo szczepień jest fatalne i jeżeli zostanie utrzymane, to aby zaszczepić całą populację naszego kraju powyżej 18 roku życia, to licząc od dzisiaj to potrzebowalibyśmy 6 lat. Rząd cały czas twierdzi, że szczepionki jest za mało, to dlaczego mając niepowtarzalną okazję z zakupu 6 mln dawek tego nie zrobił? Rządzący tłumaczą się, że szczepionka dotarłaby zbyt późno, więc jeżeli to prawda to nic nie stało na przeszkodzie, aby wczoraj o godzinie 9.30 przedstawiono nam dokumenty, protokoły z rozmów i negocjacji, zawarte umowy i harmonogramy. Ministerstwo zamknięte, dokumentów nie ma, tak więc jest uzasadnione podejrzenie, że rząd po raz kolejny kręci.  

Z doświadczeń ostatnich 12 miesięcy wynika, że wszystko jest pisane na kolenie oraz na chybcika i najprawdopodobniej zakup szczepionek dla naszych obywateli również został przewalony. Mamy wszelkie podejrzenia, aby tak twierdzić, a biorą się one z tego, że nie chciano nas wpuścić i zamknięto nam drzwi oraz uniemożliwiono nam konstytucyjne prawo do kontroli instytucji publicznej.  

Składamy więc zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, które polega na przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, którzy zamknęli przed parlamentarzystami drzwi resortu zdrowia. Oczekujemy, że policja rozpocznie właściwą procedurę. Ja i pani poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zgłaszamy się jako świadkowie wczorajszego zajścia. My tego tematu nie odpuścimy, będziemy go drążyć i pana ministra pytać.  

 


Senyszyn: Musimy zwiększyć tempo szczepień na koronawirusa
ostatni czwartek o 08:55

Informacje, iż miesięcznie będzie można zaszczepić do 3,7 mln osób, są bardzo optymistyczne. Oznaczałoby to, że całą Polskę możemy zaszczepić w 10 miesięcy, aby to jednak osiągnąć, trzeba szczepić 120 tys. osób dziennie - również w soboty i w niedziele – mówiła Joanna Senyszyn w Radiowej Jedynce.

Tymczasem w ostatnią sobotę, kontynuowała, zaszczepiliśmy tysiąc osób. - W dodatku do tej pory tempo szczepień jest na poziomie 20 tys. osób dziennie, czyli musimy sześciokrotnie je zwiększyć - oceniła.

Senyszyn dodała, że na razie do Polski dotarło 1 mln 52 tys. szczepionek, z czego połowę można było już wykorzystać, ponieważ druga część jest przeznaczona do podania kolejnej dawki tym samym osobom. - Teraz mamy zaszczepionych 338 tys. osób, czyli 200 tys. osób jest niezaszczepionych nie z powodu braku dawek, tylko dlatego, że jest niewydolność systemu – stwierdziła posłanka.

 


Liberadzki: Wsparcie niezrównoważone?
ostatnia środa o 13:37

Nie sądzę, żeby pan premier miał taki zamysł, żeby wspierać gminy górskie, gdzie dominuje elektorat PiS, jednocześnie ignorując gminy nadmorskie, gdzie głosy rozkładają się inaczej. Na pewno tak nie jest, ale jak ktoś patrzy na wszystko przez polityczne okulary, nie będzie miał problemu z taką właśnie interpretacją. Premier nie chciał, ale tak wyszło, niestety. I zrobiło się z tego powodu nieprzyjemnie.

Przypomnę: rząd Mateusza Morawieckiego przyjął uchwałę, dzięki której gminy położone na terenach górskich, które z powodu koronawirusowych obostrzeń znalazły się w trudnej sytuacji, mają otrzymać wsparcie sięgające miliarda złotych. Przedsiębiorcy z Podhala nie są zadowoleni, bo – jak mówią – to „za mało”. Przedsiębiorcy z woj. zachodniopomorskiego są natomiast wściekli, bo nie dostali nic. Nawet zapowiedzi, że coś dostaną. Nie jest bowiem tak, że koronawirus dewastuje jedynie górską branżę turystyczną. Nadmorska też ponosi ogromne straty. Jak oblicza marszałek woj. zachodniopomorskiego, Olgierd Gablewicz, tylko z tytułu noclegów branża turystyczna straciła w okresie świąteczno-noworocznym nawet 140 mln zł.

Aż dziw, że rząd nie zauważył, że czasy, kiedy nad morze jeździło się tylko w lecie, dawno minęły. Morze jest modne cały rok, Sylwester na plaży jest jednym z najatrakcyjniejszych, zimowe spacery nad brzegiem morza, które aż paruje jodem, są ulubioną formą poratowania zdrowia tysięcy kuracjuszy czynnych cały rok sanatoriów. Tam nastąpiła zmiana, proszę rządu!

Dlatego zdecydowanie wspieram oczekiwania przedsiębiorców branży turystycznej z Pomorza Zachodniego – tych dużych i tych drobnych: właścicieli kilku czy kilkunastu pokoi, właścicieli restauracji, knajpek, kawiarni, przedsiębiorców świadczących tysiące usług około turystycznych, by rząd był łaskaw pamiętać, że nie tylko w górach obywatele oczekują na wsparcie, ale też po przeciwnej stronie naszej Polski. Tam też jest ludziom bardzo ciężko.

Prof. Bogusław Liberadzki, eurodeputowany 


90% dopłaty do likwidacji kopciuchów w schroniskach górskich
ostatnia środa o 13:17

Z powodu smogu w Polsce umiera około 48 tysięcy osób rocznie. Nasz kraj jest w niechlubnej czołówce państw Unii Europejskiej, z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w Europie. Spośród pięćdziesięciu europejskich miast najbardziej zagrożonych smogiem, aż 33 jest w Polsce. 

Minął 3 rok wdrażania programu „Czyste Powietrze”. Jeszcze rząd Beaty Szydło zapowiadał wydanie 100 mld złotych w ciągu dziesięciu lat, dzięki czemu miało zostać wymienionych 3 mln pieców tradycyjnych tzw. kocpiuchów. Niestety, dziś możemy powiedzieć, że ten program praktycznie nie zdał egzaminu.

Potrzebna jest radykalna zmiana, chcemy oddychać powietrzem, które nie zabija. Nie ma szczepionki na smog, ale są za to fundusze Unii Europejskiej, które są dedykowane do walki z zanieczyszczeniem powietrza i należy je jak najlepiej wykorzystać. Znakomitą wizytówką zwycięstwa Polski w zmaganiu się ze smogiem, byłyby schroniska górskie wolne od zapachu spalenizny i dymów z komina.

Składamy projekt ustawy, który zakłada dodanie schronisk górskich do listy podmiotów, które kwalifikują się do korzystania z funduszy przeznaczonych na termomodernizację. Środki Funduszu Termomodernizacji na lata 2020-2029 to jest ponad 3 miliardy złotych, z pewnością uda się z nich wyasygnować kwotę około 20 mln złotych, żeby kwestię smogu w schroniskach górskich zlikwidować.

Zgodnie z naszym pomysłem, w przypadku wymiany przez dane schronisko kopciucha na instalację grzewczą bez ogniw fotowoltaicznych, dopłata do inwestycji wyniesie do 49% kosztów termomodernizacji, a w przypadku kompleksowej wymiany premia wyniesie 90% kosztów takiego projektu.

Przemysław Koperski podczas konferencji prasowej powiedział: 

W Polsce jest około stu schronisk górskich. Większość z nich opalanych jest niestety węglem. W ciągu ostatnich 30 lat polski rząd nie miał dobrego pomysłu, żeby tę sytuację zmienić i często idąc w góry jesienią można zauważyć zwały kilkudziesięciu ton węgla, które są składowane na okres zimowy przed schroniskiem górskimi. Nasz projekt ustawy to zmieni. Chcemy, żeby schroniska górskie, ich właściciele - przede wszystkim PTTK - otrzymali dopłatę z Funduszu Termomodernizacji do likwidacji dotychczasowych starych źródeł ciepła, w wysokości 90% kosztów inwestycji. W przypadku gdy byłaby to instalacja bez ogniw fotowoltaicznych, dopłata wyniesie do 49%., a w przypadku wymiany kompleksowej 90%.  

Środki Funduszu Termomodernizacji to jest ponad 3 miliardy złotych na lata 2020-2029, mamy nadzieję, że pozwolą one wyasygnować kwotę około 20 mln złotych, żeby kwestię smogu w schroniskach górskich zlikwidować.  

Marek Balt podczas konferencji prasowej powiedział: 

Polska przyjęła zobowiązania, żeby realizować politykę klimatyczną zgodnie z wytycznymi przyjętymi przez Unię Europejską i przez wszystkie kraje członkowskie UE. W nowej perspektywie budżetowej Parlament Europejski i Komisja Europejska przygotowały olbrzymie środki finansowe na to, żeby Polska mogła zmienić swój system energetyczny i system ogrzewania domów, zaopatrywania budynków w ciepło i w prąd elektryczny. Mamy problemy ze smogiem i dzięki tym środkom Unii Europejskiej, które są przeznaczone na walkę ze zmianą klimatu, na ograniczenie emisji CO2 możemy ten problem, który dotyczy schronisk, domów i miast rozwiązać. Dobrze by było, żeby polski rząd wykorzystał miliardy euro przeznaczone na walkę właśnie ze smogiem, ze zmianami klimatu i dobrze by było, żeby wizytówką naszych gór nie były tiry z węglem, ale schroniska wyposażone w nowoczesne elektryczne kotły ogrzewające te miejsca. To wstyd, że w naszych pięknych górach czuć spaleniznę i smród palonego węgla. Zamiast cieszyć się świeżym czystym zdrowym powietrzem musimy wdychać zanieczyszczenia i oglądać kopcące kominy. Cieszę się, że klub Lewicy, że pan poseł Przemysław Koperski - pochodzący z Podbeskidzia - przygotował taki projekt ustawy, który może stać się naszą wizytówką, którą będziemy się chcieli chwalić i pokazywać, że racjonalnie próbujemy wykorzystać środki unijne, które właśnie na ten cel zostały przeznaczone. Jako współautor rezolucji dotyczącej przygotowania się i adaptacji do zmian klimatu, przypominam, że przygotowaliśmy w niej wiele zaleceń, które można wykorzystać, a które mogą być drogowskazem dla polskiego rządu, jak nas przygotować do tych zmian klimatycznych, które niechybnie nas spotkają.  
 


Terla: Czy my naprawdę okazaliśmy się takimi politycznymi frajerami, rezygnującymi z 6 mln dawek szczepionki, która była przypisana do naszego kraju?
ostatnia środa o 10:54

Klika dni temu portal Politico poinformował opinię publiczną, że polski rząd zamówił zaledwie 6,6 mln dawek szczepionki firmy Moderna, pomimo tego, że zgodnie z mechanizmem Unii Europejskiej naszemu krajowi przysługiwało ich ponad 13 mln. W związku z tymi informacjami Klub Lewicy postanowił przeprowadzić kontrolę poselską w Ministerstwie Zdrowia i sprawdzić, dlaczego w czasie, kiedy minister Dworczyk ogłasza, że Polsce brakuje szczepionek, nasz kraj nie wykorzystuje pełnej puli dla nas dostępnej. 

Chcieliśmy poznać dokumenty, dowiedzieć się kto personalnie podjął decyzję, aby nie zamawiać pełnej puli oraz poznać uzasadnienie i powody takiej decyzji.

Odmowa wpuszczenia kontroli poselskiej pokazuje, iż Ministerstwo Zdrowia oraz cały rząd próbuje coś ukryć. Jeżeli ma się czyste intencje, to po zapowiedzi kontroli, o wyznaczonej godzinie siada się i pokazuje wszelkie możliwe dokumenty, aby pokazać czarno na białym, ile mamy zamówionych szczepionek i kiedy one do nas dotrą. Obecna sytuacja budzi bardzo wiele podejrzeń i wątpliwości, dlatego też żądamy dokumentów na stół!

Przedwczoraj podczas senackiej Komisji Zdrowia minister Adam Niedzielski uzasadnił tą rezygnację z 6 600 000 nowoczesnych szczepionek firmy Moderna tym, że prawdopodobnie firma będzie mogła wywiązać się z tego zamówienia dopiero w 3 kwartale tego roku lub pierwszym kwartale przyszłego roku. To są słowa ministra, a my chcemy dowiedzieć się, dlaczego tak przebiegły te negocjacje, czy Moderna wszystkim krajom zaproponowała tak późny termin dostawy preparatów, czy tylko Polsce? Dlaczego inne kraje zdecydowały się przejąć tę pulę szczepionek? Z jakiego powodu inni widzą sens wykorzystania tych dawek, a nasz rząd nie?

Obywatele muszą mieć poczucie, że rząd robi absolutnie wszystko, aby tych szczepionek było w naszym kraju jak najwięcej. Rząd powinien opublikować harmonogram dostaw szczepionek, iz informacją o ilości i terminie dostarczenia kolejnych dawek, aby każda z grup do zaszczepienia miała świadomość, kiedy w przybliżonym terminie będą mogła ją przyjąć.

Tomasz Trela podczas konferencji prasowej powiedział: 

Czy my naprawdę okazaliśmy się takimi politycznymi frajerami, rezygnującymi z 6 mln dawek szczepionki, która była przypisana do naszego kraju? Na to pytanie musi zostać udzielona odpowiedź! Zainteresowanie i chęć otrzymania szczepionki wśród naszych obywateli rośnie, wiemy też, że te planowane dostawy mogą być niewystarczające. Dlatego niezwykle istotnym jest, aby poznać kulisy i wszystkie szczegóły odrzucenia 6,6 mln dawek szczepionki Moderny. Odmowa wpuszczenia kontroli poselskiej pokazuje, iż resort zdrowia, cały rząd próbuje coś ukryć. Jeżeli ma się czyste intencje, to po zapowiedzi kontroli, o wyznaczonej godzinie siada się i pokazuje wszelkie możliwe dokumenty, aby pokazać czarno na białym, ile mamy zamówionych szczepionek i kiedy one do nas dotrą. Obecna sytuacja budzi bardzo wiele podejrzeń i wątpliwości, dlatego też żądamy dokumentów na stół! Obywatele muszą mieć poczucie, że rząd robi absolutnie wszystko, aby tych szczepionek było w naszym kraju jak najwięcej. Rząd powinien opublikować harmonogram dostaw szczepionek, ile i w jakim czasie zostanie do Polski dostarczonych dawek, aby każda z grup do zaszczepienia miała świadomość, kiedy w przybliżonym terminie zostaną zaszczepieni.  


 


Kwiatkowski: Czy Polska rozważa zakup samolotów wczesnego ostrzegania?
ostatni wtorek o 13:58

Nowe technologie pozwalają na miniaturyzację, a co za tym idzie radykalnie obniżają cenę. Kiedyś na wielkie kosztowne samoloty wczesnego ostrzegania i dozoru stać było nieliczne kraje. Polska posiłkuje się okresowo, kolosami NATO.
 
Niestety na świecie trwa wyścig zbrojeń, szczególnie widoczny tuż u naszych polskich granic, gdzie radykalnie w ostatnich latach rośnie liczba rozmieszczonych w Okręgu Kaliningradzkim i na Bałtyku, rakiet manewrujących przez FR. Jedynym gwarantem ostrzeżenia przed zaskakującym atakiem tej broni jest stały monitoring przestrzeni powietrznej przez samoloty AEW&C.
Samoloty AEW&C, co pokazał konflikt o Górski Karabach, są także kluczowym elementem skutecznego wykorzystania broni XXI w, czyli dronów uderzeniowych i rozpoznawczych.
 
Pytam zatem, czy w ramach racjonalizacji, niemałych polskich wydatków zbrojeniowych i troski o pojawiające się nowe zagrożenia dla naszego kraju, rozważany jest zakup samolotów wczesnego ostrzegania umieszczonych na tanich małych platformach samolotów dyspozycyjnych.
 
Robert Kwiatkowski, poseł